Posty otagowane 'sessions'

Pustynne Brzmienie - Część I - Wstęp

Dzieciem będąc muzyka mnie specjalnie nie interesowała.

Dopiero w wieku 12 lat zaczęły pojawiać się jako-takie zapały do słuchania “fajnych ziomusiów nieźle zapindalających na gitarkach” (Linkin Park, Limp Bizkit i takie sprawy - trudno mi jest się dzisiaj do tego przyznać).

Dopiero niedawne (czerwiec 2007) znalazłem płytkę Queens of the Stone Age. Era Vulgaris. Była tuż po premierze, ładna okładka, wiadomo, te sprawy. W sumie QotSA znałem już wcześniej (utwór In My Head - Need for Speed 2 Official Soundtrack), ale było to zwykłe puszczenie oczka w stronę niezłego, indy-rockowego utworku. Era Vulgaris na początku wydawała mi się taka… Sucha. Kilka kawałków mi się specjalnie spodobało (3’s & 7’s, River in the Road, Turnin’ on the Screw).

3’s & 7’s

Niepocieszony sięgnąłem po inną pozycję tej grupy - Songs of the Deaf. Znowu to samo, było nudno i sucho, ale coś mnie w tym trzymało! Może to był Milionaire, może Go withthe Flow… Nie wiem, było coś co, mimo że nie był to wewczas “mój” gatunek muzyczny, trzymało mnie przy tej świetnej kapeli.

Go with the Flow

Na zapoznanie się z Lullabies to Parlyze długo mi czekać nie przystało. O tak, tutaj sprawa zmieniła się diametralnie. Po odsłuchaniu połowy płyty ten kapitalny, lekki indy-rock (Medication, In My Head, Little Sister) zmienia się w cięzki, momentami psychodeliczny, przyprawiony Bluesem, ale dalej rock n’ rollowy Hard Rock (Someone’s in the Wolf, The Blood is Love, Skin on Skin). Ta płyta zmiażdżyła mnie doszczętnie. Już wiem że nie mam czego szukać w Pop-Punku/Rocku.

In My Head

Zafascynowany Lullabies przeszukałem sieć wszędzie wpisując imię i nazwisko wokalisty (dla niezaznajomionych: Josh Homme, lider grupy, gitarzysta i wokalista, trzon zespołu, reszta osób jest jedynie “gośćmi”, wyjątkiem są Joey Castillo oraz Troy Van Leeuwen, którzy dosyć długo utrzymują się w kapeli). No i dowiedziałem się czegoś niesamowitego - ten niepozorny człowiek był gitarzystą Kyuss. Kyussa nie znałem, poznałem - jestem zachwycony. Kyuss to pustynia. Kyuss to Black Sabbath. Kyuss to bas. Kyuss to legenda. Kyus to desert rock - technicznie hard rock znany z lat 70 z domieszka bluesa grany dosyć specyficznie (jedni twierdzą że to po prostu gitara, inni że to głośnik basowy podłączony do wszystkich instrumentów - ja tutaj nie mam zdania), ale to co usłyszysz po włączeniu Kyussa to p o t ę g a! Zacytuję tutaj pewnego człeka: (…)Po prostu zamykasz oczy i jesteś w pieprzonej Kalifornii, gdzieś niedaleko Palm Desert, i czujesz jak wiatr wwiewa ci piach w zęby i oczy. Nikt się temu nie oprze.(…) Tego co usłyszysz z głośnika przy załączonym Kyussie opisać się inaczej nie da.

Kyuss - One Inch Man

Wszystkie płyty Kyussa przesłuchałem, wszystkie uwielbiam i są dla mnie boskością! Są dla mnie wodą na pustyni.

Wracając do Queens of the Stone Age - Przesłuchałem kapitalnej, Stonerowej Selftitled (Q.O.T.S.A.). Ubóstwiam narkotykową Rated R (rozpiszę się na jej temat w innym artykule, bo to co tam jest to jak “twój pierwszy raz”).

Podsumowując - bardziej klimatycznego gatunku muzycznego niż szeroko pojęty Stoner Rock nie ma, a zespoły lepsze od Queens of the Stone Age istnieją tylko w wyobraźni każdego z nas , więc nie ma co się oszukiwać - Homme rządzi!


Staty

  • 215 wbić

Kalendarz

sierpień 2008
P W Ś C P S N
« kwi    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031